Przez lat „X” albo nie udawało się zapisać, albo się nie wiedziało, albo się nie chciało, albo się przegapiało…. jedyny taki… w roku, 100% prestiżowy, absolutnie bezcelowy, maksymalnie pożądany i radykalny rajd Stada Baranów, a właściwie nawet nie stada tylko jego najbardziej radykalnego odłamu w postaci BUBU i W.P. „Festiwalu Nitów i Korozji”. Jeżeli czegoś nie można ani zwalczyć ani polubić trzeba się z tym czymś zaprzyjaźnić. W roku 2014 postanowiłem zostać częścią Nitów i jako wyrobnik zgłosiłem się do pomocy w organizacji, dzięki czemu pierwszy raz wziąłem w „Nitach” oficjalny udział. (Raz jechałem w bagażniku ale to inna, bolesna, historia….)
Dzięki mojemu nieodpartemu urokowi udało mi się uzyskać pozwolenie na poprowadzenie własnego PKP połączonego z ZADANIEM. Oznacza to ni mniej ni więcej, że miałem pieczątkę i nie wahałem się jej użyć, oraz męczyłem, dręczyłem i straszyłem winnych uczestnictwa szanownych kolegów.
Nasze stanowisko zaaranżowane jako stragan z cebulą sprzedawaną wprost z Renault Rapid rocznik 1996, wyglądało tak:
Zadanie banalnie proste wymagało w ciągu 30 sekund określenie w jakiej kolejności pojawiały się na samochodach „kapsle metalowe” co to je można sobie również włożyć na głowę…
I to wszystko o „Nitach 2014” tak jak przyjąłem nie będę pisał o niczym innym niż sprawy –naprawczo- remontowe z trasy. O samej imprezie znajdziecie obszerne informacje i na stronie www.StadoBaranów.pl i dziesiątkach innych „sajtów”, nic odkrywczego nie napiszę.